Strona Główna | Szkolenia trenerskie | Sklep |  Kontakt    
 
 
Strona Główna
O nas
Sklep
Metoda
Warsztaty
Szkolenia trenerskie
Trenerzy
Do Pobrania
Księga Gości
Kontakt
Linki
Wyszukiwanie
Biuletyn



Twój koszyk

Twój koszyk jest pusty.


Logowanie (sklep)






Nie pamiętasz hasła?
Nie masz jeszcze konta? Rejestracja

Licznik wizyt

Księga Gości

Wpisz się


ja    25 padziernik 2006 09:12 |
a jak sobie wybaczyć ,czy tak samo??...to chyba trudniejsze;(
Komentarz Ireneusza Rudnickiego Komentarz Ireneusza Rudnickiego:
świat dookoła postrzegamy jako projekcję własnego umysłu.Wybaczając innym wybaczamy sobie. Jeżeli trudno jest Ci bezpośrednio wybaczyć Coś sobie, zaakceptować siebie bezwarunkowo, rób to w stosunku do innych, a zobaczysz, że ostatecznie poczujesz więcej miłości i akceptacji do siebie.

Ireneusz

Rafał Borowski    24 padziernik 2006 15:20 |
podziękowania...
Witam ciepło i serdecznie!
...od warsztatu minęło już kilka miesięcy, i nadszedł czas aby pochwalić się efektami , którymi cieszę się caraz bardziej a każdy mój kolejny dzień jest pełen Słońca i Miłości!
ogromne podziękowania i wyrazy wdzięczności składam naszemu trenerowi i nauczycielowi Irkowi Rudnickiemu i wszystkim uczestnikom warsztatu, który odbył się w czerwcu w Górach Sowich u bacy Ryszarda i gaździny Iwonki - pozdrowionka;-)
Irkowie i Anie Jagódko Edytko Asiu Beatko;-) Danusiu Lesiu Izuniu Radku Arku !!!
ściskam Was najmocniej;-)
buuuziaki;-)
Rafał Borowski

Gigant    23 padziernik 2006 19:25 |
Cisza
Ciekawe dlaczego taka tutaj cisza? Czyżby wszyscy wszystkim już wybaczyli i została pustka? Czy poza wybaczaniem macie jeszcze coś do zaproponowania?

marionello

Magda    10 padziernik 2006 23:28 | Jarosław
Fakt, opisałam swoje wrażenia krótko po wykonaniu ćwiczenia. Uczucie lęku przed Bogiem wkrótce potem ustąpiło i poczułam się lepiej. Ale nadal nie czuję się zbyt dobrze,nie mogę sobie poradzić z jedną sprawą,mimo że robię arkusze,napisałam parę listów uwalniających..Chyba wybiorę się na Twój warsztat :) Mam nadzieję,że wreszcie poczuję upragnioną ulgę i zacznę żyć dalej. Najwyższy czas uporać się z tym,a samodzielnie jakoś mi nie wychodzi.
Poza tym,to rzeczywiście nie polecam wykonywania oddechu satori w samotności,można się mocno wystraszyć tego,do czego się dotrze( to przestroga dla nadmiernie odważnych,jak ja ;) )
Dziękuję i do zobaczenia na warsztacie :)

Magdalena    01 padziernik 2006 20:49 | Jarosław
Ja też bardzo chciałabym pójść na warsztaty czytając jak bardzo one pomagają innym ludziom. Od niedawna staram się stosować RW samodzielnie,przeczytałam książkę Tippinga,wypełniam arkusze..Ale jakoś nie zauważam cudów, nic się nie zmieniło w moim podejściu do samej siebie,dalej siebie nie kocham tak,jak powinnam. Nie czuje spokoju,czuję się bardzo samotna :(
Nie wiem,czy ta metoda jest po prostu nie dla mnie czy może ja ją źle stosuję..
Kiedy przeczytałam pierwszy raz o RW bardzo cierpiałam bo znowu powielił się w moim życiu wzorzec porzucenia mnie bez słowa(nie wiem skąd się wziął,nie jestem sierotą,rodzice mnie nie porzucili,choć z ojcem miałam i mam bardzo kiepskie relacje)i gdy zapoznałam się z założeniami metody poczułam wielką ulgę i radość,że wreszcie znalazłam coś,co mi pomoże. Znalazłam odpowiedz na moje pytanie:Dlaczego oni ciągle tak ode mnie odchodzą? Wiem,że to się dzieje po coś,po to bym się uczyła i pokochała wreszcie siebie. Ideę tę przyjmuję całkowicie,sądziłam więc,że RW szybko pomoże mi rozwiązać moje problemy. Tak się jednak nie dzieje,ale może ja oczekuję zbyt szybkich rezultatów.
Kiedy tylko finanse mi na to pozwolą wybiorę się na warsztaty,może wtedy się wreszcie otworzę.
w książce przeczytałam,że oddech satori powinno się stosować przy nadzorze trenera,co chyba jest prawdą. Przed chwilą postanowiłam wypróbować zrobić to samodzielnie,puściłam sobie muzykę(pierwszą lepszą płytę,bo nie wiedzialam jaka toma być muzyka) położyłam się na plecach i zaczęłam głęboko oddychać. Starałam się by powietrze dochodziło do przepony. Po chwili zaczęłam odczuwać niepokój,doszły też i inne emocje. Nie były związane z żadną konkretną sytuacją,po prostu poczułam ból,smutek,żal i strach,bardzo się czegoś bałam. Czułam też pustkę i miałam dziwne przeświadczenie,że jestem sama,że nikogo nie ma przy mnie,że Bóg mnie nie kocha,że mnie odtrącił,nie chce mnie..Byłam jak sparaliżowana,całe dłonie i przedramiona miałam drętwe i sztywne,nie mogłam wykonać ruchu,jakby mnie ktoś związal.Zaczęłam głośno szlochać,nie mogłam dłużej tego znieść.Zgrabiałymi rękami walilam poduszką w łóżko,jednocześnie płakałam..To wszystko trwało jakieś 20-25 minut. Potem poczułam przerazliwy głód,trzęsącymi się rękami ledwo sobie coś do jedzenia zrobiłam. Do tej pory trzęsą mi się ręce.
Więcej samodzielnie nie spróbuję oddechu satori,czuję się dziwnie,dalej czuję niepokój,mam wrażenie,że Bóg się o coś na mnie gniewa :(
Tylko zelżał ból głowy od prawie dwóch dni rozsadzający mi czaszkę..
Ma ktoś pojęcie o co w tym wszystkim chodziło ?
I czy jest jeszcze dla mnie jakaś nadzieja? Mam wrażenie,że jestem tak popaprana,że już nic mi nie pomoże :(
Komentarz Ireneusza Rudnickiego Komentarz Ireneusza Rudnickiego:
Witaj, Magdaleno.
Jeżeli dobrze rozumiem, podzieliłaś się z nami swoimi doświadczeniami z oddychyniem natychmiast po tym ćwiczeniu. Teraz rozumiesz dlaczego Colin nie zaleca wykonywania go samodzielnie - mają prawo pojawić się głęboko ukryte lęki, emocje i reakcje na poziomie fizycznym, których możemy się przestraszyć. Być może głównym zadaniem osoby towarzyszącej jest dać Ci wsparcie i poczucie bezpieczeństwa w tym procesie.
Tak, czy inaczej sporo się wydarzyło u Ciebie w tym ćwiczeniu - dotknęłaś przekonań dotyczących swoich relacji z Bogiem (fałszywych), skontaktowałaś się ze swoim lękiem, bólem i gniewem.
Wierzę, że juz teraz czujesz się lepiej.
Niezamierzonym efektem tego ćwiczenia, jeżeli zrozumiałem dobrze, było ustąpienie bólu głowy, który towarzyszył Ci od dwóch dni.

Ireneusz

Anna    17 wrzesie 2006 12:35 | Częstochowa
Co prawda z tą formą wybaczania spotkałam się pierwszy raz 15 września na wykładzie prowadzonym przez Irka i mam do przeprawcowania całe swoje półwieczne życie, już dziś czuję, że to jest niezwykle ważne. Od lat jestem tzw. naturoterapeutą i wiem, że gdybym była trenerem mogłabym lepiej pomagać innym. Zacząć trzeba, oczywiście, od siebie i to już zaczęłam robić, ale co dalej? Proszę o pomoc. Może jakiś kontakt?
Życzę dużo dobrych energii, pozdrawiam
Anna

Bogdan Ludwik    24 sierpie 2006 00:00 | ze Szczecina
nie wiem ,co tu napisać ale po
pieram serdecznie "R.W." i je
stem pewien ,że są to właściwe drzwi czy też okno na świat którego naprawdę pragniemy.Ale
jednak -drzwi ,bo można je przekroczyć -wyjść -z i wejść- do...Pozdrawiam gorąco.Bogdan

JO!    23 sierpie 2006 13:38 | Warszawa
I jeszcze rozdział z książki Paulo Coelho "Być jak płynąca rzeka", zatytułowany "Historia pewnego ołówka", przeczytajcie go w skupieniu i zamyślcie się nad przekazem, jaki w sobie niesie…….

"Chłopiec patrzył, jak babcia pisze list. W pewnej chwili zapytał:
- piszesz o tym, co ci się przydarzyło? A może piszesz o mnie?
Babcia przerwała pisanie, uśmiechnęła się i odpowiedziała:
- to prawda, piszę o tobie, ale ważniejsze od tego, co piszę, jest ołówek, którym to czynię. Chce ci go dać, gdy dorośniesz.
Chłopiec z zaciekawieniem spojrzał na ołówek, ale nie zauważył w nim nic szczególnego.
- Przecież on niczym się nie różni od innych ołówków, które widziałem!
- Wszystko zależy od tego, jak na niego spojrzysz. Wiąże się z nim pięć ważnych cech i jeśli je będziesz odpowiednio pielęgnował, zawsze będziesz żył w zgodzie ze światem.

Pierwsza cecha: możesz dokonać wielkich rzeczy, ale nigdy nie zapominaj, że istnieje dłoń, która kieruje twoimi krokami. Ta dłoń to Bóg i On prowadzi cię zgodnie ze swoją wolą.

Druga cecha: czasem muszę przerwać pisanie i użyć temperówki. Ołówek trochę z tego powodu ucierpi, ale potem będzie miał ostrzejszą końcówkę. Dlatego naucz się znosić cierpienie, bo dzięki niemu wyrośniesz na dobrego człowieka.

Trzecia cecha: używając ołówka, zawsze możemy poprawić błąd za pomocą gumki. Zapamiętaj, że poprawianie nie jest niczym złym, przeciwnie, jest bardzo ważne, bo gwarantuje uczciwe postępowanie.

Czwarta cecha: w ołówku nieważna jest drewniana otoczka, ale grafit w środku. Dlatego zawsze wsłuchuj się w to, co dzieje się w tobie.

Wreszcie piąta cecha: ołówek zawsze pozostawia, ślad. Pamiętaj, ze wszystko to, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad. Dlatego miej świadomość tego, co robisz."


Polecam oczywiście całą książkę, jednak przytoczony fragment moim zdaniem zawiera ogromną mądrość, stąd polecam go uwadze. Miłej lektury i pozdrawiam wszystkich ciepło.

JO! vita    23 sierpie 2006 11:38 | Warszawa
Moi Drodzy, wracam do Was ponownie, pomimo, iż miałam wrażenie, że pozostawienie w Księdze Gości jednego wpisu z przemyśleniami, dotyczącymi radykalnego wybaczania w pełni zaspokoi moją potrzebę podzielenia się subiektywnymi odczuciami. Prowadząc jednak wnikliwe i świadome obserwacje na otaczających mnie ludziach, z trwogą pojmuję, jak wielu z nich prezentuje sceptyczny stosunek do wiedzy, która może otworzyć drzwi do nowego, lepszego życia, w zgodzie z otaczającym nas światem, a przede wszystkim z samym sobą. Agnostycyzm to w zupełności naturalne zjawisko, a każdy z nas, z racji człowieczeństwa jest oporny na wysiłek i przyswajanie, wybiera proste ścieżki, niewymagające głębszego zaangażowania (szczególnie mam na myśli to umysłowe), pozbawiając się możliwości zrozumienia i poznania samego siebie, a co za tym idzie dostępu do szczęścia. Większość ludzi ma tyle szczęścia, na ile sobie pozwoli, tak niegdyś powiedział Abraham Lincoln i wcale się nie pomylił, bowiem sami, w mniej lub bardziej świadomy sposób ograniczamy sobie możliwość korzystania zeń, pozostając wiecznymi malkontentami, choć przecież nic nie jest warte by być z tego powodu nieszczęśliwym.
Jeśli któregoś dnia masz być szczęśliwy, czemu nie zaczniesz od dzisiaj? W ręku trzymasz pędzel i farby. Najpierw namaluj raj, a potem do niego wejdź (Kazantzakis).
To bardzo proste pod warunkiem, że jesteśmy zdeterminowani chęcią poprawienia jakości naszego życia i gotowi podjąć wyzwanie pracy nad sobą, bo jak już wspominałam w poprzedniej wypowiedzi, ten proces należy rozpocząć od nas samych, analizując własny egogram w oparciu o zdarzenia zaprzeszłe, które przysporzyły nam bólu i trosk. I nie wystarczy tu bynajmniej refleksja, lecz głęboka retrospekcja owych zjawisk, niejednokrotnie przebiegająca po granicy cierpienia, rozgoryczenia i złości, wyzwalająca najbardziej skrajne emocje, jakich pewnie nie spodziewamy się doświadczyć. Takie działania, na pozór masochistyczne, służą higienie psychiki, bowiem pomagają zrozumieć przyczyny naszego postępowania, jak również zachowania osób, wobec których stajemy się ofiarami. Spotkanie z przeszłością, ponowna analiza dotkliwego zjawiska jawi nam się jako rozgrzebywanie ledwie zasklepionych ran, w rzeczywistości jest jednak swoistym katharsis, pomocnym w znalezieniu źródła problemu, zazwyczaj mocno zagnieżdżonego w nas samych, zrozumienia go i zaakceptowania. Natura ludzka nie znosi krytyki i dość trudno godzi się z myślą, że to, co zraniło, to właśnie cechy i kroki, za którymi nie przepadamy, a które niestety charakteryzują właśnie nas. Jednak konfrontacja z nimi, poprzez naszych tyranów uzmysławia ułomności, nad którymi warto popracować, by osiągnąć porozumienie z samym sobą, pojąć, kim się jest i dokąd zmierza. Nieodzownym etapem w tym działaniu jest proces wybaczenia, oczyszczenia podświadomości z zalegających emocji, przekładających się na codzienne poczynania, projektujących schematy, jakie chcemy zobaczyć (nie koniecznie zgodne z rzeczywistością) i tym samym nakręcających spiralę nienawiści. Warto się zastanowić, czy jest nam z tym dobrze, czy obciążenie świadomością wrogich uczuć rzeczywiście poprawia nam samopoczucie i napawa chęcią do życia, i czy to życie, naprawdę jest takie, jakiego byśmy sobie życzyli. Właśnie wszelkiego rodzaju warsztaty samodoskonalące, skonstruowane w myśl zasady: JEŻELI CZEGOŚ BARDZO PRAGNIESZ  NAJPIERW NAUCZ SIĘ TO DAWAĆ!, służą odnalezieniu drogi do własnego wnętrza, uczą jak pokonywać niepowodzenia i czerpać z nich wiedzę, jakże przydatną w relacjach interpersonalnych, otwierając uczestników na świat, którego jesteśmy integralną cząstką.

Łukasz K    20 sierpie 2006 15:57 |
Ciekawa strona. Czekam na jej dalszy rozwój.
Grafik Webdesigner.


207
(łączna liczba wpisów)
« 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 »
Książki, płyty i gra C.Tippinga oraz wiele innych tytułów 10% taniej !

GRA SATORI
 
SATORI
 
150,00 zł

Radykalne Samowybaczanie
 
Radykalne samowybaczanie
 
29,00 zł
26,10 zł

Radykalne Wybaczanie
 
Radykalne wybaczanie
 
29,00 zł
26,10 zł

13 kroków Radykalnego Wybaczania (CD)
 
13 kroków Radykalnego Wybaczania
 
25,00 zł
22,50 zł

Radykalna Manifestacja Marzeń
 
Radykalna Manifestacja Marzeń
 
27,00 zł
24,30 zł

wszystkie tytuły
 
(C) Rozwój Osobisty Metodą Tippinga 2004 - 2015 tel. (0) 509 909 543 | info@metoda-tippinga.pl