Strona Główna | Szkolenia trenerskie | Sklep |  Kontakt    
 
 
Strona Główna
O nas
Sklep
Metoda
Warsztaty
Szkolenia trenerskie
Trenerzy
Do Pobrania
Księga Gości
Kontakt
Linki
Wyszukiwanie
Biuletyn



Twój koszyk

Twój koszyk jest pusty.


Logowanie (sklep)






Nie pamiętasz hasła?
Nie masz jeszcze konta? Rejestracja

Licznik wizyt

Księga Gości

Wpisz się


Renata    21 stycze 2006 18:20 |
http://www.recdir.com/outdoors/hunting/guides_and_outfitters/north_america/
Dzień Dobry Panie Irku,
chciałabym sie z Panem podzielic pewna refleksją. Czytałam pewną ksiażke i rzuciło mi sie w oczy słowo "przeznaczenie".Zastanowiłam sie nad tym, ze ma dwa (co najmniej) znaczenia. Mówi sie, ze np. długopis jest przeznaczony do pisania, ale przeznaczenie rozumiemy również jako cos, co sie nam przydarzy w trakcie zycia. Zastanowiło mnie to pierwsze znaczenie w stosunku do człowieka, np. do mnie: do czego jestem przeznaczona? Po cos tu jestem na tej ziemi... Jeszcze nie potrafie spojrzeć w głąb siebie i odnaleźć odpowiedzi na to pytanie. Staram sie pracować nad sobą, obudzić sie z letargu, w którym jestem, spojrzeć na otaczajacy swiat, tak jak powinnam na niego patrzeć. Matka Natura sie nie gniewa, nie wie co to zazdrość, frustracja, gniew, rozczarowanie, po prostu trwa. Chciałabym doswiadczyc harmonii trwania razem z Nią w zgodzie ze swoim przeznaczeniem. Pozdrawiam serdecznie Pana i pewną Wspaniałą Osobę, która Panu teraz towarzyszy.

olgamaja    21 stycze 2006 18:19 |
Witajcie!Jest to pierwsze forum w moim życiu w jakim biorę udział.Mam nadzieję,że nie popełnię jakiś rażących uchybień czy gaf.Przeczytałam kilka wypowiedzi zamieszczonych w księdze gości i jak to najczęściej bywa widzę swoje byłe lub obecne wątpliwości i rozterki,i nadzieję na odmianę.Czytałam książkę 3 razy,tyle samo razy wypełniałam arkusze.Od 9 miesięcy tylko myślę o radykalnym wybaczaniu,wiem przecież jak ta metoda działa i jestem przekonana o jej skuteczności,ale niestety myślenie to stanowczo za mało.Przejęcie się!!Ot co!Dzięki lekturze waszych wypowiedzi zobaczyłam co mnie samej brakuje.Właśnie przejęcia się,to znaczy ,że moje myśli,słowa,to jak zwracam się do dziecka,męża,rodziców i przedewszystkim do siebie samej ma być przeniknięte,wysycone miłością ideii radykalnego wybaczania.Jeśli coś ma zadziałać to trzeba w to włożyć czas i własne zangażowanie,i ufność,że jesteś prowadzony właściwą ścieżką.Dziękuję,że dzielicie się z innymi i znajdujecie czas na pisanie.Teraz idę wypełniać arkusz,czas ruszyć w drogę!

Misia    21 stycze 2006 18:17 |
Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia. Wiem, że tak jest, wiem że to dalszy ciąg procesu. Irku, nie mam żalu do trenera ani do metody :). Wręcz przeciwnie; jestem wdzięczna za to, że miałam okazję tę metodę poznać i doświadczyć tego co doświadczyłam podczas warsztatów czy wypełniania arkuszy. Nie jest to pierwszy warsztat rozwojowy w moim życiu, raczej bardzo ważny kolejny krok na drodze rozwoju.
Nie wiem, chyba czuję jakieś takie rozczarowanie, że nie pojawiają się u mnie spektakularne oznaki zmiany i życie nie zmienia się na lepsze... A może zmienia się, tylko ja oczekując CUDU nie zauważam tych przez małe c?
Rezultat jest taki że budzę się rano z poczuciem "o Boże jak ja przeżyję ten dzień". To nie jest u mnie nowość - raczej intentsyfikacja stanów które miewam raz na jakiś czas.
Chciałabym aby było inaczej. Chciałabym wiedzieć czego chcę, cieszyć się drogą którą podążam, zauważać radości i pozytywne strony życia, których jest niemało. Ale kurcze nie potrafię!!! Widzę tylko braki, niedoskonałości i to co jest nie tak jak miało być. To mnie naprawdę wkurza!
Wiem że za parę dni znów zaświeci słońce i ja to w końcu zauważę. Teraz mam taki czas że widze tylko chmury i chmury. Jedni mówią zaakceptuj to, na warsztatach Irek mówił "ukochaj", inni mówią "zmień", "przeprogramuj"! Tylko jak? Kurcze JAK?????

Iwona    21 stycze 2006 18:16 |
Witajcie,uczestniczyłam w warsztatach Radykalnego Wybaczania w ubiegły weekend w Warszawie. Potem odwiedziłam swoich rodziców. Zauważyłam więcej odwagi w mówieniu do nich o swoich uczuciach. Zapytałam tatę, czy mnie kocha. No i...potwierdził.Kolejny raz wyszłam tak kawałek ze swojej skorupki. I dodałam odwagi tej dziewczynce, ktora we mnie tkwi. Staram się przyjmować tę miłość, choć nie jestem jeszcze całkowicie na to otwarta. Ale powtarzam sobie,że się otwieram. Zauważyłam,że emocje, które wyszły ze mnie też jakoś transformują relacje. Pokłóciłam się z partnerem, ale jakoś oczyściło to atmosferę. Dałam sobie prawo do tego,by zacząć czuć się jak "królewna" w związku i że zasługuję, że należy mi się. Dziś koleżanka powiedziała,że wyglądam jakoś inaczej, że zmieniła mi się twarz. Mam więcej otwartości na ludzi, jak ktoś mnie zdenerwuje, pytam zaraz siebie,czego tak nie lubie w sobie,że ta osoba "musi" mi to pokazać. Po wypełnianiu arkusza na warsztatach śniła mi się koleżanka, z którą miałam problemy w pracy. No i zrozumiałam prawdziwą podstawę naszego konfliktu. Okazało się,że ona boi się o swoją relację z mężem, który pracuje w tej samej firmie, co ona i ja. Będę się tą wiedzą kierować w relacjach z nią teraz. Arkusz jest na prawdę bardzo dobrą metodą. Dziękuję serdecznie Irkowi za wspaniałe, inspirujące warsztaty i wszystkim ludziom, którzy wzięli w nich udział, za wsparcie. Bardzo fajnie przeczytać wieści od Was tutaj.

Alicja    21 stycze 2006 18:15 |
Misiu mam wrazenie,ze dzieje sie cos dobrego.Ja musze przyznac,ze po warsztatach ze mna tez zaczely sie dziac dziwne rzeczy.Wczoraj(piewrszy dzien po warsztatach)nie mialam humoru,przez pierwsza polowe dnia wszystko na okolo mnie draznilo,popoludniu bylo jeszcze gorzej,denerwowalo mnie dokladnie wszystko i wszyscy na okolo.Natomiast wieczor mialam zaplakany.Zaczelam plakac bez powodu,bylam wtedy u mojego chlopaka i koniecznie chcialam znalezc jakis pretekst zeby sie z nim poklucic,ale niestety nie dal mi zadnego powodu do klutni.POtem wrocilam do domu i plakalam jeszcze przez pol nocy,nie moglam spac.NIe mialam juz sily plakac,oczy mnie juz bolaly a nie moglam przestac.W koncu zasnelam.Obudzilam sie rano w srednim humorze.Nie plakalam juz ale nie bylam usmiechnieta.Poczulam potrzebe powiedzenia mojemu chlopakowi,ze nie jestem przez niego doceniona(nie wiem skad mi sie to wzielo bo wczesniej tego nie odczuwalam)spotkalam sie z nim i wszystko powiedzialam co mi lezalo na sercu.Nie poklucilismy sie,wrecz przeciwnie,bardzo milo ze soba rozmawialismy.Po tym fakcie poczulam w serduszku radosc,poczulam tak jakbym wyplula kwalek chleba co mi dlawil w gardle.Mysle,ze to dopiero poczatek gory lodowej,ale ciesze sie,ze jestem na dobrej drodze.Mysle,ze Tobie takze sie wszystko dobrze pouklada.Aha jeszcze zapomnialam dodac.Jestem pod wrazeniem bo przez kilka miesiecy mialam opryszczke w nosie i bardzo mnie bolala,a dzis juz nie boli i schodzi mi strupek,opuchlizny juz nie mam.Moze ten placz mi pomogl?Czy to nie cod?Goraco pozdrawiam

Ola    21 stycze 2006 18:14 |
Misiu, myślę,że nie tylko Ty tak się czujesz, ja też czuję się "różnie". Dzisiaj zaczęłam czytać książkę Tippinga (po raz kolejny), ale po warsztatach odbieram ją trochę inaczej i to mi pomaga. Poza tym staram się zastosować radykalne wybaczanie w tych wszystkich sytuacjach, które mi się wydarzały od wczoraj i mimo dołów mam wrażenie, że wewnętrznie staję się silniejsza.W tych złych chwilach przypominam sobie bajkę, którą na koniec przeczytał nam Irek.Może po prostu zapomniałyśmy na czwilę,to o czym miałyśmy pamiętać?

Agsik    21 stycze 2006 18:10 |
http://www.toya.net.pl/~ina
Bardzo ciekawa strona. Pozdrawiam.

Faustyna    21 stycze 2006 18:10 |
to bardzo interesujące.Odpowiada mi idea, ale czy potrafię do końca i wgłąb?

monika    21 stycze 2006 18:06 |
bardzo mi sie spodobała omawiana tu książka i chętnie ją kupie, gdyz wiem że jeśli nie naprawimy czegoś w sobie to swiat wokół nie będzie lepszy, nawet jesli uciekniemy z miejsca które nas gnebi.jedynym wyjsciem jest wybaczyc a wtedy w życiu nam sie uda;)tylko że jeszcze nie wiem do końca jak wybaczyc w 100%?może ta książka okaże sie dobrym przewodnikiem.pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim zniewolonym

JOLA    21 stycze 2006 18:05 |
Po pierwsze ,serdecznie pozdrawiam zjednoczonych Radykalnym Wybaczaniem .Uczestniczyłam już kilkukrotnie w warsztatach , odświerzam lekturę książki Collina , wypełniam arkusze i wciąż czekam na cud -jeszcze widać nie pora , szkoda . Ale ja o czym innym.W listopadzie uczestniczyłam w warsztatach samoakceptacji siebie z Irkiem , i zdarzyła się rzecz o której po wielu przemyśleniach chcę napisać .Na samym już początku zajęć rzuciłam okiem na pewną kobietę i zdębiałam zdumiona moją reakcją . Poczułam do niej mieszankę odrazy , wstrętu i niechęci .Prezentowała się ta niewiasta zuoełnie normalnie i niczym się nie wyróżniała z grona uczestników. Wyobrażcie sobie teraz moje położenie , wiem gdzie jestem i po co tu przyszłam , a tu taki pasztet , nie mogłam pojąć mojej reakcji i postanowiłam się spokojnie temu poprzyglądać aby być może przekonać moje ego o nietakcie takich zjawisk uczuciowych . W trakcie rytuału w kręgu los chciał abyśmy wpadły na siebie kilkakrotnie i uściskały się serdecznie Nawet przytłoczona okropnym poczuciem winy wycedziłam dodatkową porcję serdeczności i miłych słów.No i lody pękły , mój obiekt po zajęciach poprosił o wymianę telefonów i że koniecznie trzeba się spotkać gdyż czuje że zbliżyłyśmy się niesłychanie . Zebrała też telefony jak zauważyłam od innych uczestników grupy , fajnie pomyślałam i na co mi wyszło moje odczucie . No i rzeczywiście po wielu próbach , bardzo nieustępliwej jak się okazało koleżanki , udało się nam umówić , mimo że miałam szalone kłopoty ze znalezieniem czasu. Pomyślałam że to cudownie że pogadamy , planowałam powiedzieć jej o moim fałszywym przeczuciu , spytać jak u niej działa "Radykalne" itd..Planów miałam wiele , ale ich nie urzeczywistniłam , bo moja rozmówczyni wyciągnęła na stół foldery E-COMMERCE ( dla nie wtajemniczonych sekto-piramida finansowa typu AMWAY ) i rozpoczęła prezentację . Byłam tak ogluszona że nawet nie wiedziałam jak zareagować .Kłębiły mi się w głowie tysiące myśli i złość na siebie że tak zgłuszyłam swoje intuicyjne postrzeganie i intencje tej osóbki .Nie chcę nawet domniemać czy pojawia się na warsztatach z pobudek osobistych, czy po to by prowadzić nabór wśród otwartych na ludzi naiwniaków . Wiem jedno, kiedy na innych zupełnie kursach rozwoju osobistego , jakaś miła osóbka zaproponowała wymianę telefonów i spotkanie nawet nie nabierając powietrza odmówiłam ,teraz żałuję ale cóż , nasze reakcje wynikają z doświadczeń .Jeśli ktokolwiek z innych wspaniałych ludzi których tam poznałam był też nagabywany , - napiszcie . Podamy nazwiska nie widzę miejsca naciągaczy na spotkaniach mających charakter taki jak "R. Wybaczanie " O.K ni osądzam , ale sobie nie życzę jeśli mogę ?!
Macie zdanie na ten temat ?


207
(łączna liczba wpisów)
« 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 »
Książki, płyty i gra C.Tippinga oraz wiele innych tytułów 10% taniej !

GRA SATORI
 
SATORI
 
150,00 zł

Radykalne Samowybaczanie
 
Radykalne samowybaczanie
 
29,00 zł
26,10 zł

Radykalne Wybaczanie
 
Radykalne wybaczanie
 
29,00 zł
26,10 zł

13 kroków Radykalnego Wybaczania (CD)
 
13 kroków Radykalnego Wybaczania
 
25,00 zł
22,50 zł

Radykalna Manifestacja Marzeń
 
Radykalna Manifestacja Marzeń
 
27,00 zł
24,30 zł

wszystkie tytuły
 
(C) Rozwój Osobisty Metodą Tippinga 2004 - 2015 tel. (0) 509 909 543 | info@metoda-tippinga.pl